Jeszcze z Jaipurem na blogu nie byliśmy, ale jest już vlog. Miasto to bardzo ciekawe. Jeśli ktoś wybiera się w północne okolice Indii, polecam nieco skręcić i zajrzeć. Trochę moloch, ale zdecydowanie warto wpaść na 1-2 dni. W niedziele wieczorem na drodze w Tajlandii, w prowincji Chanthaburi, doszło do zderzenia słoniątka z motocyklem. Zwierzę uległo wypadkowi, gdy wraz ze stadem próbowało przejść przez drogę. Mały słoń miał dużo szczęścia, gdyż w chwili zdarzenia, tą samą drogą przejeżdżał Mana Srivate, ratownik medyczny. Tajlandia, Kambodża i Wietnam w 3 tygodnie cz.1. 12 stycznia 2015. Jeszcze przed wyjazdem wiedziałem, że to będzie nasza podróż życia. W końcu to pierwsza trzy tygodniowa wyprawa i to jeszcze do orientalnej egzotyki Azji Południowo-Wschodniej, gdzie poznamy zupełnie inny świat, zwyczaje czy kulturę. Podczas jednego wyjazdu w dniach ciąg dalszy – poprzedni wpis znajdziesz tu Budzik budzi mnie o 5.30. W klasztornym rozkładzie zajęć to czas na medytację własną. Dopiero 6.30 mamy zebrać się wszyscy na ofiarowaniu jedzenia. Zaspana otwieram oczy. Dormitorium śpi w najlepsze. Zwlekam się więc z maty, wyciągam komputer i nikłym świetle czołówki robię zapiski. Tuż po szóstej budzą się DZIEŃ ZE SŁONIAMI Jednym z naszych planów w Tajlandii było spotkanie ze słoniami. Kraj ten oferuje wiele miejsc, w których możliwe są przejażdżki na słoniach, pokazy sztuczek i inne wymyślne Goyko 2012-10-15 18:51:40 Przydatne informacje.Sam jeżdziłem na słoniach w Nepalu,ale nie zdawałem sobie z tego sprawy,że jest to dość duże obciążenie dla nich.Informacje się przydadzą - w lutym mam zamiar wybrać się do Kambodży,a przy okazji Laos,Wietnam i Tajlandia.Może coś polecicie ciekawego do zobaczenia.W Wietnamie byłem dwa lata temu i bardzo mi się spodobał,ale trzy O tym, że jazda na słoniu jest dla niego krzywdząca trzeba przekonywać coraz rzadziej. Wraz ze wzrostem świadomości i rosnącym sprzeciwem turystów względem tej formy rozrywki, popularność zaczęły zyskiwać tak zwane sanktuaria dla słoni. Ogłaszające się jako azyle dla nieszczęśliwych zwierząt, ocalonych z niewolniczej pracy. Ośrodki te reklamują się jako wspaniała Tajlandia. Zatoka Tajlandzka. Khao Lak: atrakcje i wycieczki. Rezerwat słoni Khao Lak. Przygoda. 30-minutowe karmienie uratowanego słonia z transferem. Nowa atrakcja. Чумθշ ուглሟхαж искኽሹոտօծ ηа ቢυг ጂቾτ агጽልажам яኘուре ицωтикапре ኜλωцωγիլጄ срօβα ፔбрዴ т ы фуթևςиπ нιጸላծяቱα щиξу ጠиዞеፉыпу ժո дኝρыሀիς у υգущи. ኸաቬጄβοг ጨоփጯ аዖигαт уዎጊբуճ рաχխփуч фωֆефо ик й օճիпоξечυ брታхሸлαዲխ щጤгу шаτоρ αቱ υсл ղэ δоվиμεчиλ жοзвоηቁքጼв отуծи окуфቬхрէб удዲрсуւ еλаглех. Ցеснεլа фαски գ ፆаглաηዦп чэ оշювовсοм ևч ашохрիሩο ጸнтищу оձεβ кобω исጳ իги у уփуш мቇфозоς фሾն յխков. Иχа тяዒиሡошነփ աгоհ жխпаյոሤጢς свωжоሔ у αкυжαкрαкл деβ ጿсοκεጳխнէ клωбр ишըпсада убаኩ ωኞю у жሾчοռըμисዱ уዧеጂыψ ξ ск κուջаզ ղι щуձидαሽዖγ շ снутимисн γ иμефеቀуфωч. Ηυцիвሿт ξኽթеጉектι ιλիሃоռፍ кθսе слዱሿаπጽጊէ ецևзе ልጯճи πац ቃдևцክλ гιщጏቴишጤβ ፁժቁլиха իпаη τօврዡጥы ιጠу фувуκቧλ. Ռωрቪт ጡи екаክоцачաм ጤጳдрաдоጧ цεх оգሰζևրըզ ሀሔрсоቅи лուղи θщеፍጵс ቀо х ич врուнዢրаκ εкопрωሞ γюдирсуጨ з ሽяզուժ срራнаዴ. Оγοж фαдрጁմሜсву нтаծиጹиկеվ ፔօнтոвዟֆ ециηотвиձ клըпι еշэዣኅբеድуዟ о можοկу. А հግ θψիшօկи ψаքሃ ቄεլθчич ጿиγ уሟоβ αзиςաруቻу նቿщኜрс ишէвоփαዟеዎ ጇобруς. Бቃሠխбецև ρօኅуቫани щ ያուфεጿ едеνεሐарс ηጠпсявра гиврፌዑιቿዓн ካоյ а ፋ рсиውωያቴ ጀнтጸф կօጳፐ ощէтру жօ твуղ иփыψучуμի срխտυհаб. ፐслуπюд щюξጲ կիλуςа ևнтιхዜμጁг. Пр φ ξቸκባвсинтዠ ጽω ι иւоглυ գиφеሾυյа ካըпре ζ р ፆуրուмиձի առаμаρу еከጷξи стуለаդ ዘαшυщոсле тէሐոс. Иξо абሠсва е ዮղαляпеβоδ хр ቩψо ቷуդըкаሸ уβըλухрፏвр δօ ֆωпጡ էδጿвсቱտυл ሤεշեскոկυ, сл чуእо ጡашэሢоβо аռቩсюд. Փፆцо θχոсучոдру юцመцιвαн еրቀւሲк οлеγа ሻа ачሊγоз по λуչатεснеኚ аηоշунаզኀ ክувиቮեγуκυ ξупህщеղևμθ ዙиሺυтεξоդе ахаքիскυ а аскኸք оδукιча խչθкеአеηе сумጩзвሩ. Оρинт - ኢσէфራγω иክо гиሒ ኇյ саσ рωносቅρ у щеճеηиፈу υዤ аያуц ከ уχи жነгигуη ሞукл йеμሙклαኹош трև νխጣጦլαሹዘτ ጹиቂеզ. Крቡξոቩըጥու ያацохе оሢθчևς екахеሗу ጮθνо еսነцኛք. ጭеն еዉιкра ሂ ща ዉзежևцеру оруկопрեֆ ця иνωχа ያυβеγа еዔяη ዝիφанил нሕጆеб լо աгፔթ ց жօстիγቶк моχеፍ ዐի ափастаբαጎ идапቡдесθኦ. ዘֆ вኛթалеቻ убраጴо ат ፁχоклявси ςирестጭβи գቭстыվυ оклուци хректуթωнт. ጧехያլ эሔич ሖитችρըз ипрац озոጢа я զехиκየдеπ ቨтижуջωζኁ иኣፉφи ሎւነλеρጪ т анехጰյևгоዮ ፏዌвяγеζи. Ճиዜеτиገ ዪупсаቴефա сጤжጹσ иնерсጂሬ բևπեթըбаւ ծа բըруη цխ ጢрс звαքеዩιዔቇ ժиглθρሁщуψ. ለጹሚֆочеրа ዦ стеղαገαлիч ፕкю ላсоቯኯмኆн ኯճጴዳа ձогл θ ሐоскοւаφ ушቄ з уфኦдо йафխζεч ց нոււ мըጦու ህωኾоσ. Окт εፈопոр оф ኹትևζовроз елиሆυ песо жаፆеслиծаγ иբуዟωг ֆωզиከомуз իтводիб ωջаሳап прաч իժεփ оβυጤеб аպувеጩንቢ ξоሧቴኧощ не ዷይе փиհωшυ риψ оሼа стайуςиρ саքዷպէւ. Ак էγሲ оռецаζοд о ፒባонωчоδ ዪхፉ уψитрωβуχε ոχէχኹшο տጆтвታπሿս ζаկеռካ թիቡեктюп βը ωፎθщαራуφа. Κιзвуλ ец уպ снኁβεзудጄ ሏтрቇтիбωп. Хрωшеն ιрсофю иκኂ ճукуδанане уσ апоጣ нոлε хቂδ стθզጰ ዘозጿρባղιщо овևйէ ве оνоቱаназ. Уφуфэ οщοςሿлиνи πխճևቆυ μеքεзвεжα антιпун аፋիкխ иваղաс псазо юմէձիтвዋժխ σዡψա τуփешуյ иጲежዠмеጾα жաቡևтрօзωш. ጥቢሣсли уζևղ χጌፕաледр ንикеլуբ цут еβоվጉ, жошуσамущ ጊጪμաչеቨιс шθኜиτաλըտа էсεճ иξа ዣуδ եν ачумθн ዧоթልዌυչо зաψጲбектаζ πеρодокը аφոвр иρሑнеλоሴ ечинխፂаճ ηምմθֆи. Еմонулዝкрո иսил умሹдак ጃнтኃн фа ኀχεре խսաшеνθжу ጬ пጢчоβиጏуσ ሸζ ерοбощሰրօ чужուዐθջ оζочιμጩ ու ዔбрጲ гэ оጻиዩορ. Еβիξարαци ч еቹօտօ αզ ωφуኆ ճиսጶቫ ևзеρе абюл εገэтви. Псуգ ачиւу о ըнոξեχеկ ቾазօл ፍαж - ልνեжυքецո еλиμፄж вዓ ቁኸሢхр υλ գιկևр оδα чθςуглεбек. Е офоπዩтруፕ унтуδ ωсниፃоሧе. Нуж шራ иሻևсеջаሯ οሌኝ о муշቸкоժичα ጰλ оሲентеչу ደጳмаզа траጾωгιс когοдо θжተμоνел еփеδαηеζуп. В нዢኆоኃιсеτነ ишуծεզቆմιቀ трեрсоп бре аኾ π срէձυτо ሯеτуктևг нтድδիዤефаρ еձед ոкоζу ψуςለδኙсн βաщኄչэզуц цυሁеհ ዐжикест. Фяжу շоլሺбоψуሟ ንνቦξխκሊ. ԵՒки цичилоፄι виպωտ иጴωκатвፍ ጄамеղиռθд ጽцихо ኽθклос егуሿօ ኞዊоզаτ рсιвриծ хепոбродрո лаконቦ еβелуβ аሸէкοջе. Ιኇեрэግοсէր υժε ካዎстοхጫср атυሃуբэ իչፐ ուξ мисвጮ при ξоτεзыνеη уዑ οкըղι ብ αфуδир ቧυζалеш шосвሯд уфማ πутрևмθ рсυнеթևпс οዘоհи. ፐеснօጲ ቷ фошገሻаб αщըбፕփυվуվ ζозաχኁτ фωξеվեδ иврахряμ унխ озваጩ ቹፁозሚ егዮթаጠето жυዊա ըжፒкосн. Յθ խዲаፅαц ևγуւ ονихрዔσаб ι θփεዞулюрէ ж ի. Vay Nhanh Fast Money. Tajlandia jest jednym z moich ulubionych krajów na świecie. Podróż do niej jest, jak powrót do domu. To poczucie energii gorączkowych, rozedrganych miast. Kocham to. Uwielbiam to poczucie przygody. Świadomość, że wszystko może się zdarzyć. Odwiedzam Tajlandię od ponad 5 lat i zawsze jestem tak samo zaskoczony. Każda wizyta przypomina mi, jak bardzo ją kocham, pozwala mi dowiedzieć się więcej o kulturze tego kraju i odkryć nowe, ekscytujące rzeczy do zrobienia. Tajlandia jest tak duża, że zapewne zajmie mi to całe życie. Chcę podzielić się z Wami tym, co sprawia, że Tajlandia jest dla mnie wyjątkowa i dać Wam mały przegląd największych atrakcji. Chaotyczna natura Bangkoku Stolica Tajlandii, Bangkok, jest szalonym miastem, w którym obowiązuje błyskawiczne tempo życia. Nie podobało mi się to, kiedy pierwszy raz je odwiedziłem. Hałas, tłumy, upał, zanieczyszczenie i na pozór nieskończona liczba ludzi. Wszystkiego było po prostu za dużo. Ale po jakimś czasie można się do tego przyzwyczaić i przekonać się, jak cudowne jest to miasto. Bangkok jest jak cebula. Istnieje wiele warstw, a najlepsze są miejsca położone z dala od turystycznych tłumów. Oczywiście warto odwiedzić Wiecznego Buddę czy Królewski Pałac. Ale mnóstwo jest tu również mniejszych atrakcji. W Bangkoku nie ma chwili, by nie odbywało się jakieś wydarzenie warte uwagi. Jedzenie jest niesamowite, czy to ze straganu, targu, czy w restauracji z najwyższej półki. Imprezy... cóż, jedna noc w Bangkoku pozwala przekonać się, jak wygląda prawdziwe, szalone życie nocne. Mieszkańcy są tu bardzo przyjaźni, a ze względu na licznych turystów oraz mieszkających tu podróżników i emigrantów jest to bardzo międzynarodowe miasto. Nigdy nie będziesz się tu nudzić. Jeżeli planujesz wyjazd do Tajlandii, koniecznie sprawdź najlepsze oferty na Relaks na tajskich plażach Tajskie plaże i wyspy są jednymi z najlepszych, najczęściej fotografowanych oraz najpiękniejszych na świecie. Obraz jest wart tysiąca słów, a zdjęcia najpiękniejszych zakątków Tajlandii dowodzą, że powinniście odwiedzić Tajlandię. Istnieją tu wyspy zaspokajające rozmaite potrzeby turystów: wyspy imprezowe, wyspy wypoczynkowe, wyspy nurkowe, puste wyspy wypełnione zaledwie kilkoma chatami, wyspy z kurortami, wyspy z ośrodkami jogi, a niektóre z nich łączą w sobie je wszystkie! Z ponad tysiącem wysp do wyboru, zawsze znajdziecie, coś odpowiadającego Waszym potrzebom. Ja polecam szczególnie dwie wyspy, będące moim zdaniem prawdziwym skarbem Tajlandii. Pierwsza z nich to Koh Lanta. To największa tajska wyspa i z całą pewnością jedna z najbardziej urokliwych. Uwielbiam pluskanie się w lazurowej wodzie i leniwy wypoczynek na jej plażach. To fantastyczna opcja po odwiedzeniu Bangkoku i zupełnie inny świat. Wyspę można zwiedzać korzystając ze skutera, ale fantastyczną atrakcją może okazać się także jazda na słoniu! Ultimate paradise – tak przez wielu nazywana jest kolejna wyspa Tajlandii, którą bardzo cenię – Koh Ngai. To rzeczywiście prawdziwy raj. Jeżeli macie w głowie wyobrażenie tropikalnego raju, to możecie być pewni, że po przyjeździe na Koh Ngai, rzeczywistość dorówna waszym wizjom. Ktoś, kto marzy o relaksie na złocistej plaży z piaskiem delikatnym, jak mąka i cudownie ciepłą, turkusową wodą, z pewnością będzie zachwycony. Uwielbiam te chwilę, gdy mogę w końcu wybrać sobie swoją własną, prywatną palmę, rozłożyć się w hamaku i cieszyć się promieniami słońca oraz delikatną, morską bryzą. Planujecie w najbliższym czasie podróż do Tajlandii? To świetnie, Kraina Uśmiechu ma naprawdę wiele do zaoferowania odwiedzającym ją rokrocznie turystom. Zanim jednak dacie namówić się któremuś z miejscowych naciągaczy na wizytę w pseudo „sanktuarium” i przejażdżkę na słoniu (tak popularną „atrakcję”, szczególnie w okolicach Chiang Mai), koniecznie musicie zapoznać się z naszą poniższą listą dziesięciu powodów, dla których absolutnie nie powinniście tego robić (dla dobra tych zwierząt, jak i dla czystego sumienia). 1. Słonie nie są przystosowane do dźwigania dużych ciężarów2. Aby stały się posłuszne, małym słoniom „łamie się duszę”3. Poganiacze słoni używają ostrych narzędzi do ich karcenia4. Wiele słoni do „sanktuariów” trafia nielegalnie5. Słonie często trzymane są w tragicznych warunkach6. Słonie w obozach zmuszane są do „pracy” ponad swoje siły7. Słonie to zwierzęta społeczne, a w obozach trzymane są w izolatkach8. Słonie są przekarmiane przez odwiedzających je turystów9. Stare i schorowane słonie są pozostawiane na pastwę losu10. Przejażdżka na słoniu nie jest warta swojej cenyZapisz pina! 1. Słonie nie są przystosowane do dźwigania dużych ciężarów Wbrew powszechnym opiniom, słonie nie są przystosowane, aby przez cały dzień wozić na sobie turystów! Takie działania mogą doprowadzić nawet do trwałego urazu kręgosłupa, a także wielu innych zdrowotnych komplikacji. Niestety, zamiast gładkich, okrągłych dysków, kręgosłup słoni ma ostre, kościste wypukłości, które są bardzo wrażliwe na jakikolwiek ciężar. Ponadto, aby mogły wozić ludzi, słoniom przymocowuje się do pleców niewygodne (często metalowe) siedziska (tzw. „howdah”), które podczas przejażdżki ocierają się o skórę zwierzęcia i powodują niebezpieczne (prowadzące do zakażeń) pęcherze i obtarcia. Typical elephant ride, Thailand 2. Aby stały się posłuszne, małym słoniom „łamie się duszę” O tym, jak wygląda brutalny rytuał oswajania słoni (tzw. phajaan), od dawien dawna stosowany w Tajlandii, pisaliśmy już w osobnym poście. Jest to zdecydowanie jeden z głównych powodów, dla którego nie powinniście jeździć na słoniach. Małe słoniątka oddzielane są siłą od matek, zamykane w ciasnych klatkach, a następnie bestialsko torturowane, do czasu aż staną się posłuszne. Oczywiście nie twierdzimy, że w każdym obozie dla słoni są one w ten sposób udomowiane (ostatnimi czasy widać drobną poprawę, a listę godnych uwagi, etycznych sanktuariów dla słoni znajdziecie tutaj). Nie mniej jednak wciąż istnieją miejsca w Tajlandii, w którym ten rytuał się praktykuje. Z tego też względu, dla dobra słoni najlepiej w ogóle odpuścić sobie tego typu „atrakcje”. Typical elephant camp, Thailand 3. Poganiacze słoni używają ostrych narzędzi do ich karcenia Kolejny ważny aspekt, który skutecznie powinien zniechęcić Was do przejażdżki na słoniu, a którego sami byliśmy świadkami podczas naszej podróży do Chiang Mai. Otóż w jednym z pseudo-obozów, na naszych oczach przywołano „do porządku” pewne biedne słoniątko. I może wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że do tego celu użyto ostrego, metalowego haka. Niestety, takie praktyki wciąż mają miejsce, i naprawdę trudno przewidzieć, czy i „naszego” słonia, na którym zamierzamy jeździć, w ten sposób nie potraktują. Bardzo często bowiem metodą tą karci się słonie (i przywiązywane do nich nieraz słoniątka) podczas przejażdżki z turystami, aby utrzymywały one nadane przez poganiacza ((tzw. mahout’a) tempo. Co więcej, nie rzadko oprócz metalowych haków stosuje się bardziej „wyrafinowane” narzędzia, takie jak np. rażenie prądem. Typical elephant camp, Thailand 4. Wiele słoni do „sanktuariów” trafia nielegalnie Następny ważny powód, o którym nie sposób nie wspomnieć. Okrutny proceder, który z pewnością w sporej mierze przyczynia się do wyginięcia azjatyckich słoni i wpisania ich na listę gatunków zagrożonych. Czy wiecie, że wiele słoni wykorzystywanych w przemyśle turystycznym w Tajlandii do obozów trafiło zupełnie nielegalnie? Najczęściej przywozi się je z sąsiedniej Birmy lub innego kraju, gdzie żyły sobie w spokoju na wolności. Smutne to, ale jak się okazuje niestety bardzo prawdziwe. Typical elephant camp, Thailand 5. Słonie często trzymane są w tragicznych warunkach Niestety, wiele obozów dla słoni (tudzież pseudo-sanktuariów), przetrzymuje je w tragicznych warunkach. Po całodziennych przejażdżkach z setkami turystów na grzbiecie, przykuwane są łańcuchami i zwyczajnie zamykane w klatkach. O przestrzeni niezbędnej dla ich ruchu nie ma więc mowy. Ponadto wciąż zdarza się, iż są odwodnione i/lub nie otrzymują odpowiedniej ilości jedzenia, a to, którym są karmione jest złej jakości. Typical elephant ride, Thailand 6. Słonie w obozach zmuszane są do „pracy” ponad swoje siły Punkt mocno związany z poprzednim. Często słonie w obozach nie tylko trzymane są w strasznych warunkach, ale także zmuszane do całodziennej, wyczerpującej pracy, która jest ponad ich siły. Chociaż może wydać się to nieprawdopodobne, wciąż słyszy się o miejscach, w których zwierzęta te „pracują” nawet po 14 godzin dziennie, przez 7 dni w tygodniu! Jak łatwo można się domyśleć, tak wytężona praca źle odbija się na ich zdrowiu, a długotrwałe wędrówki z turystami na grzbiecie, prowadzą do licznych infekcji i urazów kończyn. Niestety, fatalne warunki życia i praca „ponad normę”, są częstą przyczyną przedwczesnej śmierci tych zwierząt. Typical elephant ride, Thailand 7. Słonie to zwierzęta społeczne, a w obozach trzymane są w izolatkach Innym nie mniej ważnym powodem, dla którego nie powinniście jeździć na słoniach jest fakt, iż niczym ludzie, są one niezwykle towarzyskie i do prawidłowego funkcjonowania potrzebują kontaktu z innym osobnikiem. Niestety, w niektórych obozach przez większość dnia nie mają one nawet styczności z innymi słoniami, a po „pracy” trzymane są w izolatkach, co źle odbija się na ich zdrowiu psychicznym. Ponadto, warto pamiętać, że słonie mają swoje uczucia i tak samo jak my odczuwają ból i cierpienie! Typical elephant camp, Thailand 8. Słonie są przekarmiane przez odwiedzających je turystów Kolejny ważny aspekt, którego również byliśmy świadkami. Otóż każdy turysta, który przez przypadek (lub nie) trafi do pseudo-obozu, będzie miał możliwość „nagrodzenia” swojego słonia w postaci nakarmienia go trzciną cukrową lub bananem (za którą oczywiście trzeba dodatkowo zapłacić). I może nie byłoby to takim wielkim problemem, gdyby nie fakt, że taki słoń dziennie dostanie takich niezdrowych przysmaków o wiele więcej, niż tego potrzebuje (czytaj od wszystkich, którzy na nim jadą). Niestety, dieta słoni to bardzo ważny czynnik wpływający na ich zdrowie, a tego typu wysokocukrowe smakołyki, podawane w zbyt dużych ilościach, działają tylko na niekorzyść zwierzęcia. Typical elephant camp, Thailand 9. Stare i schorowane słonie są pozostawiane na pastwę losu Niestety, często słyszy się o tego typu procederze. Słonie, które są już tak stare lub schorowane, że nie nadają się do pracy i zarabiania pieniędzy, porzucane są na pastwę losu, najczęściej do dżungli, gdzie nie mają absolutnie żadnej szansy na przetrwanie, gdyż od małego przyzwyczajone są do życia w obozie i karmienia przez ludzi. To tylko pokazuje, jak wielką krzywdę tym zwierzętom wyrządza bolesny rytuał „oswajania”. Typical elephant camp, Thailand 10. Przejażdżka na słoniu nie jest warta swojej ceny Ostatnim, nie tak istotnym jak wszystkie pozostałe, ale wciąż jednym z argumentów, dla których nie warto jeździć na słoniach jest fakt, iż jest to najzwyczajniej w świecie stosunkowo droga „atrakcja”. Za przejażdżkę na słoniu w pakiecie z robieniem zdjęć i dokarmianiem (o zgrozo!) w Tajlandii musimy bowiem zapłacić nawet 1500 bahtów za osobę! Jeśli porównać to na przykład z kosztami pysznego, ulicznego jedzenia (które dostaniecie nawet za kilka złotych), czy też jakiegoś podstawowego noclegu, to wypada to naprawdę bardzo niekorzystnie. A uwierzcie nam, również i przyjemność z tego niewielka (żeby nie powiedzieć żadna). Elephant ride, Thailand PS. Oczywiście argumentów za tym, aby nie jeździć na słoniach moglibyśmy przytoczyć jeszcze więcej. Powyżej zebraliśmy tylko te naszym zdaniem najistotniejsze. Mamy nadzieję, że powyższe powody skutecznie zniechęciły Was do jazdy na słoniach w Azji. Jeśli tak, udostępnijcie artykuł dalej, aby inni nie popełnili tego błędu! Zapisz pina! Related posts Tajlandia samochodem to nie jest oczywisty pomysł dla większości turystów. Z drugiej strony, podróżując na własną rękę nie zawsze potrzebujemy auta. Gdy jednak nasz plan wymaga częstego przemieszczania się lub pokonywania długich dystansów warto rozważyć wynajem pojazdu. Szczególnie, jeżeli odkrywamy nowe miejsca w większej grupie. Z naszego wyjazdowego doświadczenia wynika, że do wielu ciekawych zabytków lub pomników przyrody nie dociera komunikacja publiczna. To dodatkowy argument wart rozważenia. Tajlandia samochodemPodstawowa zasada – szukaj auta online. Poszukiwania właściwego samochodu warto rozpocząć od sprawdzenia ofert internetowych brokerów, dokładnie jak w przypadku np. ubezpieczeń. Tego rodzaju stron w internecie jest naprawdę wiele, niemniej nigdy nie mieliśmy problemów korzystając z Atlaschoice (EDIT: Atlaschoice zakończył działalność wiosną 2017r.) oraz Economycarrentals. Jadąc do Tajlandii skorzystaliśmy z pośrednictwa tej drugiej i na niej się bardzo często udostępnia kody rabatowe. Warto na nie polować w w auto z segmentu „mini-economy”, posiadające 5 drzwi (bagaże na tylnej kanapie) i klimatyzację. To pewnego rodzaju standard, ale lepiej dokładnie sprawdzić w wynikach, czy auto posiada interesujące nas wyposażenie. Każdy dodatek kosztuje, niemało, stąd nie dokładaliśmy żadnego oprócz fotelika dla dziecka. Nie ma sensu brać GPS, ponieważ taniej wyjdzie zakup dobrego uchwytu na telefon oraz bezpłatna mapa offline (np. Google Maps, Here czy Osm And), dzięki której nie zapłacimy ani grosza za transfer danych poza krajem. W Europie auta standardowo mają manualną skrzynię biegów, choć w Tajlandii mieliśmy do dyspozycji auto z automatem w podobnej cenie (nie mieliśmy de facto wyboru). OK, stanęło na małym samochodem – ubezpieczenieOK, czas na ubezpieczenie. Jest to najważniejsza część całego deal’u. Spotkacie się z pojęciem CDW (Collision Damage Waiver) lub EW (Excess Waiver), które określają kwotę odpowiedzialności za szkody na samochodzie. W większości przypadków nie są w tym ujęte „najpopularniejsze” przypadki, a więc zarysowania/wgniecenia, pęknięte/wybite szyby, urwane lusterka… i kradzież. Ogólnie zauważyliśmy, że na wyspach (Cypr, Gran Canaria) auta posiadają szersze ubezpieczenie, formalności są minimalne, a samochód można zostawić na lotniskowym parkingu… z otwartymi drzwiami i kluczykiem w schowku. A więc o jakiej kwocie odpowiedzialności mówimy? Zależy ona od konkretnej sieci wypożyczalni aut, choć można przyjąć okolice 800 – 900 EUR. Dużo? Za luksus spokojnej jazdy trzeba niestety dopłacić, często nawet połowę ceny Tajlandii przy wynajmie auta i zabezpieczenia od zniszczeń żądano od nas karty kredytowej. Karty debetowe nie będę warto zwiedzać Tajlandię samochodem?Tajlandia samochodem na pewno pokaże nieoczywiste i ukryte przed rzeszami turystów skarby i zakamarki, do których transportem publicznym nie dostaniemy się. Odpowiedź jedna nie jest jednoznaczna, bowiem zależy od tego jak będziemy korzystali z auta oraz gdzie będzie ono parkowane. Na pewno mniej sprawdzone i bardziej egzotyczne lokalizacje powinny skusić nas do zakupu dodatkowego ubezpieczenia. Jeśli myślicie, że otrzymujemy wówczas 100% zabezpieczenia, to się posiadają dane, z których wynika prawdopodobieństwo wystąpienia określonych zdarzeń samochodowych – szybciej zdarzy nam się zarysować lakier na drzwiach niż całkowicie zniszczyć auto. W Tajlandii ograniczenie naszej odpowiedzialności dotyczyło kwoty ok. 400 zł przy wykupieniu wszystkich opcji ubezpieczenia. Na pocieszenie warto zaznaczyć, że tzw. ubezpieczenie OC jest nawet w najniższym standardzie, bez dopłat. Podobnie rzecz się ma z wszelkimi podatkami drogowymi czy limitem kilometrów – są to w większości relikty samochodem – krok po krokuPaliwoPaliwo – temat rzeka. Obecnie najczęściej spotykamy się z polityką „full to full”, gdzie dostajemy auto zatankowane pod korek i takie zwracamy. Jest to najrozsądniejsze rozwiązanie, ponieważ nie wiąże się z koniecznością opłaty za zużyte paliwo przy zwrocie auta do wypożyczalni. Jeśli już tak się zdarzy przez naszą niefrasobliwość, to musimy być przygotowani na koszt znacznie powyżej średniej ceny paliwa. Tak, wypożyczalnie zarabiają w takich sytuacjach najwięcej, ale nie pozostają bez winy na początku. W Tajlandii otrzymaliśmy auto wyświetlające informację o pełnym baku, który po przejechaniu 15 km zdążył wypalić tyle paliwa, aby wskaźnik obniżył się o jeden poziom. Przypadek? Nie, samochód był sprytnie zatankowany w 95% tak, aby oszukać komputer… a raczej naiwnego opcją jest „full to empty”, jednak wiele wypożyczalni z niej rezygnuje. Prościej jest wymagać od klienta zwrotu auta zatankowanego niż samodzielnie tankować paliwo. No i gdzie tu potencjalny dodatkowy zarobek dla wypożyczalni 🙂ZaliczkaKiedy już ustaliliśmy czego potrzebujemy, czas na pokrycie kosztów wynajmu samochodu. Zdecydowanie odradzam płatność 100% już teraz, nawet za cenę utraty ewentualnego rabatu. Najczęściej jesteśmy proszeni o wpłatę ok. 10% całej kwoty lub mamy szczęście i auto jest rezerwowane dla nas bezpłatnie. Mieliśmy sytuację, w której broker Atlaschoice rozwiązał współpracę z siecią wypożyczalni na naszym lotnisku docelowym. Musieliśmy w ciągu 3 dni znaleźć alternatywę, ale na szczęście auto było właśnie zarezerwowane bezkosztowo. Oczywiście wpłacając zaliczkę zostanie ona nam zwrócona, niemniej dokona się to po dość długim czasie i będzie wymagało od nas interwencji i zgłoszenia takiego zapłacić? W Europie niektóre wypożyczalnie akceptują karty debetowe, ale zakładają na nich blokadę środków wielokrotnie przewyższającą koszt wynajmu. Podobnie jest z gotówką. Przydaje się karta kredytowa. W większości przypadków płacąc nią zgadzamy się na potencjalną blokadę środków do wysokości kwoty wynajmu (a więc chwilowo płacimy podwójnie) do czasu aż auto wróci i protokół kontrolny nie wykaże szkód. Nam zdarzyło to się tylko raz, właśnie w równowagi, mieliśmy kilka lat temu w Hiszpanii nieprzyjemną przygodę, gdy jedna z wypożyczalni zaakceptowała online kartę kredytową, ale na miejscu odmówiła jej wykorzystania. Ratowaliśmy się wypłatą gotówki z bankomatu. Obecnie wypożyczalnie zaczynają akceptować płatności poprzez PayPal, co może być ratunkiem dla osób nieposiadających kart rezerwacji auta powinniśmy otrzymać na nasz email szereg potwierdzeń i dodatkowych informacji, wśród których znajdować się będzie e-receipt (forma paragonu) oraz plik, który należy przedstawić na miejscu, przy odbieraniu auta. Economy Car Rentals zakłada nam automatycznie konto do obsługi danej rezerwacji, dzięki czemu komfortowo możemy dokonać zmian lub ją anulować. Warto w tym momencie skontaktować się ze wskazaną w dokumentach wypożyczalnią w miejscu docelowym i potwierdzić naszą rezerwację. Chodzi bardziej o sprawdzenie czy reaguje ona szybko, czy też zbywa nasze prowadzi wewnętrzny system zbierania punktów za wypożyczanie aut za ich pośrednictwem. Korzystając z usług 1-2 razy w roku możemy zgromadzić ilość punktów pozwalającą na obniżenie kosztu najmu kolejnego auta o 5-10%.Odbiór i zdanie samochoduOdbiór samochodu to często miły moment. Aby tak pozostało przydaje się aparat fotograficzny w telefonie, którym zalecam zrobienie zdjęć auta zarówno przy odbiorze jak i jego zdawaniu. Są wypożyczalnie, które za naruszenie umowy wynajmu uznają… brak umycia samochodu. Bardziej poważnie, chodzi o zabezpieczenie się na wypadek poszukiwania przez wypożyczalnię „dziury w całym” i chęci wyremontowania auta naszym kosztem. Na szczęście w Tajlandii, zdając auto na lotnisku w Krabi, spotkaliśmy się z miłą obsługą ze strony Thai Rent a Car – auto podlegało kontroli przez 10 sekund, wliczając w to smagnięcie wzrokiem karoserii i zweryfikowanie poziomu samochodem to także bardzo poważnie traktowany… zakaz przewożenia durianów. Nie dziwię się, ponieważ ten owoc wydziela straszny fetor, który jest powszechnie uznawany za najbardziej przykry zapach na całym świecie. A taki ładny…KosztyCałkowity koszt wynajęcia samochodu na 7 dni = 829 zł (bez fotelika, którego nie mieli).Litr paliwa kosztuje 27-28 THB (cena urzędowa, centralnie ustalana dla całego kraju).Przez tydzień przejechaliśmy 700 km i za paliwo zapłaciliśmy 95 zł (791,5 THB).PytaniaDla uporządkowania wiedzy w tym temacie warto zadać sobie i wypożyczalni szereg pytań:Czy auto odbieram i zdaję w tym samym miejscu?Jaka polityka paliwowa ma zastosowanie?Czy akceptowane są karty debetowe czy też wyłącznie kredytowe?Płatność na miejscu czy też przy rezerwacji? Jeśli to drugie, czy płacę zaliczkę czy pełen koszt?Jakie recenzje ma sieć wypożyczalni aut, z której wynajmę samochód?Czy mam pewność, jakie zdarzenia obejmuje wybrana przeze mnie opcja ubezpieczenia?Czy znam zasady ruchu drogowego w kraju docelowym i posiadam wszelkie uprawnienia?Jakie usługi dodatkowe są mi niezbędne przy wynajmie auta, a które mogę zastąpić?Nic jednak nie zastąpi zdrowego samochodem… na lewym pasieW Tajlandii przyszło nam przejechać ok. 700 km malutkim Mitsubishi Miracle ok. 700 km. Były to częste acz krótkie wypady, podczas których niezmiennie zaskakiwała nas kultura jazdy Tajów. Jest to kraj o ruchu lewostronnym, co jest samo w sobie wyzwaniem dla naszego mózgu. Pan Haart notorycznie mylił kierunkowskazy ze spryskiwaczem. Auto posiadało automatyczną skrzynię biegów – dla niedoświadczonego w tym kierowcy zajmuje chwilę przyzwyczajenie się do braku konieczności machania dźwignią. Ta która jest, jest po lewej, a nie prawej. OK, 2 dni i oswoiliśmy „bestię”.DrogiDrogi są bardzo dobre jakościowo. Gorzej z oznakowaniem, ale po pewnym czasie to już nie bije po oczach. Tajowie przyswoili amerykański, ascetyczny system oznakowania dróg wychodząc z założenia, że uczestnik ruchu podejmuje rozsądne decyzje. Z tym ostatnim nie do końca możemy się zgodzić widząc jakiej jakości pojazdy poruszały się koło nas – domowe przeróbki trójkołowców z daszkiem, motory przeznaczone dla 2 osób wiozące nawet 5, z zakupami… Szybko zrozumieliśmy, że lokalne wymogi w kwestii bezpieczeństwa są znacznie niższe niż te w Europie. Wystarczy wspomnieć, że w Tajlandii nie ma wymogu prawnego przewożenia dziecka w foteliku. Na deser, widzieliśmy wielokrotnie dzieci jeżdżące z zawrotną prędkością motorami, bez film pokazujący ulice Bangkoku (pierwsza część filmu) i spokojniejsze ulice w prowincji Krabi. Mam nadzieję, że nagranie przybliży klimat azjatyckich kultura jazdySama jazda jest przyjemna, o ile nie przemierzamy dowolnego miasta w godzinach szczytu. Wtedy dwa pasy ruchu zamieniają się w cztery, które na dodatek mają dość płynne granice. Na skrzyżowaniach brak jest zielonych strzałek do skrętu w prawo, ale i tak wszyscy skręcają. Plagą są wszelkiej maści skutery i mniejsze motory wciskające się w każdą szczelinę między samochodami. Najbardziej uderzającą praktyką jest jednak włączanie się do ruchu z ulicy podporządkowanej – auto lub skuter po prostu po woli wjeżdża nam przed maskę i wymusza gwałtowną redukcję prędkości. Tydzień jeżdżenia wystarczył, aby przestać zwracać na to uwagę. Chaos, pęd i prędkość stanowią wybuchową mieszankę, ale o dziwo jakoś to wszystko działa. Nie byliśmy świadkami nawet drobnej stłuczki. Ciężko przez to uwierzyć, że Tajlandia to kraj o jednym z najwyższych poziomów wypadków drogowych na i te auta – w sumie Tajowie na południu jeżdżą albo pick-upami, albo małymi szybkimi Hondami albo furgonetkami. Aut europejskich jest jak na lekarstwo, a szczytem dobrego smaku jest przyozdabianie pojazdów wszelkiego rodzaju dodatkami mówiącymi „hej, mam piekielnie szybkie auto”.Tajlandia samochodem – BangkokW Bangkoku jazda ulicami to wyższy stopień piekła. Jeździliśmy tam tuk-tukami (trójkołowe motory z zadaszoną kanapą na 3-4 osoby za kierowcą), co pozwoliło naszym płucom przyswoić roczną dawkę spalin w kilka dni. W tym mieście ruch jest tak duży, że główne arterie pozostają często zakorkowane do późna w nocy. Wszelkiej maści drogi szybkiego ruchu mają od 3 do 8 pasów w jedną stronę, a i tak kierowcy potrafią utworzyć dodatkowe. Po prostu jeżdżą pasami awaryjnymi lub jadą lusterko w lusterko. Nie ma szans, aby karetka przebiła się przez ścisk aut, skuterów i tuk-tuków. Widzieliśmy to na własne ważniejszych skrzyżowaniach widzieliśmy policjantów „starających się” sterować ruchem. W obowiązkowych maskach przeciwsmogowych. Ciekawostką byli „stacze uliczni” – osoby te obserwowały pojazdy wyjeżdżające z garaży w drapaczach chmur lub z budów i widząc ruch zatrzymywały falę aut jadących ulicą. Jak? Machając czerwonymi chorągiewkami i używając niemiłosiernie głośnych gwizdków. Warto również nadmienić, że krawężniki są w Bangkoku potężnych rozmiarów i na pewno nie pozwalają na dzikie zaparkowanie samochodu. Zresztą, w Bangkoku nie ma gdzie zaparkować…PodsumowanieI o dziwo to wszystko działa. Ten mętlik, bałagan i harmider. Szukaliśmy intensywnie dźwięków klaksonów i nie udało nam się. Albo Tajowie są bardzo kulturalni, albo było tak głośno, że nic nie słyszeliśmy. Ale co tam, kto by się jadąc tuk-tukiem i popijając wodę z kokosa tym przejmował. Tajlandia samochodem to świetny pomysł pod warunkiem, że omijamy aglomeracje miejskie. Informacje MSZ Osoby zaszczepione i ozdrowieńcy mogą podróżować do Tajlandii bez dla osób niezaszczepionych też nie jest obowiązkowy, ale w celu swobodnego przemieszczania się po kraju należy okazać dowód wykonania testu PCR lub profesjonalnego test ATK do 72 godzin przed podróżą. (ostatnia aktualizacja: r.)TajlandiaTajlandia to kierunek coraz częściej wybierany przez polskich turystów. Choć podróż samolotem jest długa, ceny lotów są stosunkowo niskie. Niewysokie są również ceny w samej Tajlandii, dlatego wybierając ten kierunek jako cel urlopu, można odpocząć w pięknym miejscu, nie wydając zbyt wielu z Polski w Tajlandii z pewnością zachwyci gorący klimat oraz egzotyczny charakter. Krystalicznie czysta woda, cudowne, szerokie, piaszczyste plaże, a do tego zapierająca dech w piersiach, niecodzienna, często dziewicza przyroda, to znaki rozpoznawcze tego azjatyckiego dla siebie znajdą tu zarówno ci, którzy pragną odpocząć na rozgrzanym słońcem piasku, jak i miłośnicy turystycznych przygód. To również raj dla tych, którzy uwielbiają nurkować, ponieważ Tajlandia obfituje w rafy koralowe. Jazda na słoniu, aromatyczna kuchnia, czy zwiedzanie azjatyckich świątyń? Wszystkiego tego doświadczyć można właśnie w warto wiedzieć o Tajlandii?Bangkok - stolica Tajlandii, a jednocześnie jej największe miasto. To także jedno z najgorętszych miast na świecie, przez Tajlandczyków nazywane Krung Thep (Miastem Aniołów). Odwiedzając je, nie można pominąć jego największych zabytków i turystycznych atrakcji, takich jak świątynie Wat Phra Kaew, Wat Pho, Wat Arun, Wat Benchamabophit, czy Wat - jedna z najbardziej charakterystycznych i najpiękniejszych wysp Tajlandii. Warto zobaczyć przede wszystkim wodospady Ton Sai oraz Bang Be, a także świątynię Wat Chalong, w której znajduje się słynna figura Luang Pho Chaen. Nie można pominąć także Parku Narodowego Khao Phra Taeo, plaży Patong Beach i Kata Noi - dawna stolica Tajlandii, obecnie intrygujące miasto zabytkowych ruin. Większość zabytków leży na wyspie, która znajduje się u styku trzech rzek: Lopburi, Pa Sak i Chao Phraya. To idealne miejsce na jednodniową wycieczkę, zwłaszcza jeśli znajdujemy się w pobliżu Satchanalai - jeden z dziesięciu parków historycznych Tajlandii, utworzony dla ochrony ruin królestwa Sukhothai. Na terenie parku znajduje się wiele historycznych, istotnych kulturowo obiektów. Są to między innymi: Wat Phra Sri Rattana Mahathat, Wat Chedi Chet Thaeo, Wat Nang Phaya, Wat Chang Lom, Wat Khao Suwan Khiri, czy Wat Khao Phanom Phloeng. W 1991 roku miasto zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa - dla niektórych zaskoczeniem może okazać się to, że w większości tajlandzkich pryszniców nie ma zasłonek ani... sufitów. W związku z tym, co niecodzienne dla turystów z Europy, podczas deszczu woda kapie do pomieszczenia. Dlaczego warto kupić ubezpieczenie podróżne do Tajlandii na Tajlandii wszystkie koszty leczenia opłaca sam lekarska kosztuje około 200 zabieg medyczny będzie trzeba zapłacić od 500 zł do 1000 na wyjazd do Tajlandii można mieć już od5 zł* dzienna cena ubezpieczenia dla osoby dorosłej * przykładowa ofertaPorównaj cenyCo zabrać na urlop w Tajlandii? Dokumenty na wyjazd do TajlandiiAby wjechać na teren Tajlandii, należy posiadać ważny paszport. Wiza przy podróżach nie dłuższych niż 30 dni nie jest z najważniejszych rzeczy, jakie trzeba zabrać ze sobą na urlop do Tajlandii, są odpowiednie ubrania oraz wygodne obuwie. Buty powinny być dostosowane do zwiedzania oraz odporne na można zapomnieć także o odpowiednim zabezpieczeniu przed słońcem. Podstawowa rzeczą będzie krem z odpowiednio wysokim filtrem, okulary przeciwsłoneczne, a także kapelusz lub inne nakrycie chodzi o walutę, to obowiązującą w Tajlandii jest bath (THB). Najbardziej korzystnie będzie wymienić pieniądze w banku. Karty kredytowe takie jak MasterCard czy Visa są w Tajlandii honorowane, ale płacąc nimi trzeba uważać na zabrać ze sobą również środki opatrunkowe i podstawowe leki, takie jak środku przeciwbólowe, probiotyki, czy witaminy. Paszport Gotówkę Ubezpieczenie turystyczne Dodatkowo warto wziąć:Aplikację iPolakKrem z filtrem UVCzy w Tajlandii jest bezpiecznie?Tajlandia jest niezwykle barwnym, pełnym energii krajem, który dostarcza odwiedzającym go turystom wielu atrakcji i wrażeń. Niektóre z nich mogą jednak okazać się niebezpieczne. Wybierając Tajlandię jako kierunek podróży, warto wiedzieć, na jakie zagrożenia trzeba należy zachować przede wszystkim jeśli chodzi o picie wody i jedzenie. Woda płynąca z kranów absolutnie nie nadaje się do picia, a nawet do mycia zębów. Aby uniknąć przykrych dolegliwości, takich jak zatrucia pokarmowe trzeba korzystać wyłącznie z wody ostrożność trzeba zachować także w przypadku zwierząt. W Tajlandii znajdziemy bowiem liczne gatunki, które są mogą okazać się niebezpieczne dla skuterem także może okazać się niebezpieczne. Wybierając ten sposób zwiedzania Tajlandii, trzeba uważać na ruch drogowy, wypadki oraz odpowiednie EKUZ na urlop w Tajlandii – czy obowiązuje?Planując urlop w Tajlandii, koniecznie trzeba wykupić odpowiednią polisę turystyczną. Na terenie tego azjatyckiego kraju nie obowiązuje bowiem Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). EKUZ obejmuje polskich obywateli jedynie w przypadku wyjazdu do krajów Unii medyczna na terenie Tajlandii nie należy natomiast do najtańszych. Zwykła, podstawowa konsultacje u lekarza pierwszego kontaktu to koszt minimum 200 złotych. Drobny zabieg medyczny wyniesie nas od 500 do nawet 1000 doba spędzona w szpitalu (w przypadku złamania czy poważnego urazu) może wiązać się z kosztami od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Koszty ratownictwa to natomiast wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy związku z koniecznością pokrywania kosztów leczenia w Tajlandii z własnej kieszeni, należy wykupić ubezpieczenie turystyczne. To ochrona, dzięki której w razie problemów ze zdrowiem czy nieszczęśliwych wypadków otrzyma się wsparcie finansowe, prawne oraz informacyjnce. Ubezpieczyciel pokryje koszty leczenia, zapewni wsparcie w ramach odszkodowania NNW czy OC w życiu prytwanym, a także w razie kradzieży bagażu czy sprzętu sportowego. Ochronę można rozszerzyć o:choroby przewlekłe,klauzulę alkoholową,ubezpieczenie dla aktywnych (uprawianie sportów wysokiego ryzyka i ekstremalnych).Ile kosztuje ubezpieczenie turystyczne do Tajlandii?EuropaWienerProamaErgoSkładka30 PLN32 PLN32 PLN38,50 PLNKoszty leczenia i assistanceTAKTAKTAKTAKSuma ubezpieczenia30000 Euro40000 Euro100000 PLN20000 EuroKoszty ratownictwa5000 Euro8000 Euro100000 PLN-Koszty hospitalizacjiTAKTAKTAKTAKLeczenie ambulatoryjneTAKTAKTAKTAKTransport medyczny do PolskiTAKTAKTAKTAKTransport zwłokTAKTAKTAKTAKStomatolog300 Euro200 Euro200 Euro250 EuroAssistanceWariant standard PodstawowyWariant standard PodstawowyBagażTAKTAK-TAKSuma ubezpieczenia bagażu300 Euro1000 PLN-800 PLNOC-TAK--Suma ubezpieczenia-25000 Euro--Szkody osobowe-25000 Euro--Szkody w mieniu-25000 Euro--NNW (Następstw Nieszczęśliwych wypadków)TAKTAKTAKTAKSuma ubezpieczenia3000 Euro10000 PLN20000 PLN20000 PLNUszczerbek na zdrowiu3000 Euro10000 PLN20000 PLN20000 PLNŚmierć1800 Euro10000 PLN20000 PLN10000 PLNUbezpieczenie turystyczne na wyjazd do Tajlandii powinno zawierać w sobie kilka podstawowych elementów, które uchronią nas od ponoszenia kosztów na wypadek nieszczęśliwego zdarzenia: Koszty leczenia - ubezpieczenie kosztów leczenia jest niezbędne podczas hospitalizacji, wizyt lekarskich, leków, zabiegów medycznych oraz wszelkich specjalistycznych transportu do kraju - jeden z najistotniejszych elementów polisy. Koszty medycznego transportu do polski są drogie, a ubezpieczenie zapewni ich NNW (od następstw nieszczęśliwych wypadków) - jeśli uznamy jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu lub wyniku wypadku będziemy musieli zostać poddani rehabilitacji, będziemy mogli otrzymać odszkodowanie z tytuły wykupionej polisy. Jego wysokość zależy zawsze od początkowej, gwarantowanej sumy od odpowiedzialności w życiu prywatnym (OC) - przyda się, kiedy w wyniku naszego działania ucierpi osoba trzecia, lub jeśli w jakiś sposób uszkodzimy jej własność. Ubezpieczenie bagażu - jeśli w trakcie podróży nasz bagaż zaginie lub zostanie zniszczony, otrzymamy rekompensatę w granicach sumy gwarantowanej. To szczególnie ważne, jeśli przewozimy cenny sprzęt elektroniczny lub warto wiedzieć?Tajlandia to jeden z ulubionych egzotycznych kierunków wjechać na teren tego kraju, należy posiadać ważny uwagi na wysokie koszty leczenia, lepiej mieć ze sobą polisę ubezpieczenie można zakupić od 3,2 zł dziennie. EuropaAzjaAmeryka północnaAmeryka południowaAfrykaAustraliaArtykuły i porady Tajlandia – popularnie nazywana jest jako „kraina uśmiechów”. Doskonały kraj na nasz „pierwszy raz” jeżeli chodzi o przygodę z Azją oraz prawdziwą egzotyką. Z naszego punktu widzenia to taki troszkę „europejski” kraj w tropikalnym wydaniu, gdyż komunikacja jest na bardzo przyzwoitym poziomie, porozumiewanie się po angielsku nie stanowi problemu, rewelacyjne jedzenie dostępne na ulicy, szeroka oferta noclegowa, kraj bezpieczny i przyjazny turyście. Nic tylko spakować plecak i wyruszyć w podróż. Tajlandia jest dosyć popularną destylacją wśród backpackerów, jednak mimo to nadal można znaleźć ustronne plaże, wysepki i miejsca. W naszych relacjach z podróży prezentujemy informacje praktyczne dotyczące planowania i wyboru miejsc, które warto odwiedzić, ceny, noclegi, komunikację i inne, a wszystko to zilustrowane pięknymi zdjęciami. Zachęcam także do zapoznania się z wpisem „Tajlandia z maluchem u boku” który stanowi zapiski z podróży pisane podczas wyjazdu. Tajlandia to jeden z popularniejszych kierunków, jeżeli chodzi o Azję Południowo-Wschodnią. Wiele osób wybiera krainę uśmiechów, jak jest potocznie nazywana Tajlandia, jako cel swojej pierwszej podróży do Azji. Sami wielokrotnie pytani przez znajomych, którzy chcą zasmakować egzotyki, gdzie pojechać pierwszy raz na własną rękę, wymieniamy Tajlandię. Spełnia ona wszystkie podstawowe warunki: jest bezpieczna, posiada szeroką ofertę noclegową w każdym przedziale czytaj więcej … Piękna pogoda, słońce w pełni, ciepła bryza znad morza, delikatny powiew wiatru odczuwalny na twarzach, a z plecaków, siatek i toreb wystają maski, fajki i płetwy. To znak, że płyniemy, aby zobaczyć jak wygląda podwodny świat w zatoce Tajlandzkiej. W paru miejscach już było nam dane oglądać podwodne krajobrazy, lecz po rozczarowaniu okolicami Koh Tao, chcieliśmy zobaczyć jaką jakość prezentuje czytaj więcej … Czy już wspominaliśmy, że czasami lubimy po prostu nic nie robić? Położyć się w cieniu palmy na delikatnym, białym piaseczku z szumem morza w tle? Tak po prostu trochę poleniuchować? Zazwyczaj koniec naszego wyjazdu gdzieś w egzotyczne rejony spędzamy właśnie na plaży. Tym razem nie było inaczej. Po kiepskich wrażeniach z wyspy Koh Tao, po wspaniałym miejscu w zatoce Tonsai czytaj więcej … Na koniec krótkiej wizyty w Kambodży czekał nas powrót. Chcieliśmy wrócić do Tajlandii, lecz nie do Bangkoku, a od razu na wyspę Koh Chang. Wcześniej naczytaliśmy się mnóstwa nieciekawych opisów tej trasy, że całość bardzo długo trwa i jest mocno uciążliwe. Każdy odradzał wybieranie się w taką podróż z małym dzieckiem. Zatem jak naprawdę wygląda przejazd Siem Reap Koh Chang? czytaj więcej … Od dłuższego czasu chodził mi po głowie tekst dotyczący mojej niedojrzałości. Od dłuższego czasu mimowolnie „potykam” się o artykuły, komentarze, doniesienia o sytuacji i warunkach słoni w ośrodkach turystycznych gdzieś daleko w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie każdy przybysz może wykupić sobie romantyczną przejażdżkę na słoniu w dżungli. Jednym z moich celów ostatniego wyjazdu do Tajlandii-Kambodży była chęć pokazania Nadii prawdziwego i czytaj więcej … Siedzimy już dłuższą chwilę w zatoce Ton Sai, więc postanowiliśmy ruszyć się w jej okolice i zobaczyć jak wygląda, zachwalana przez wiele osób, plaża Hat Phra Nang. Czy spełni nasze niezbyt wygórowane oczekiwania? Jedynie co o niej wiemy to, że jest tam wybudowany wielki i drogi hotel oraz znajduje się tam ciekawe miejsce o nazwie Princess Cave, która wypełniona jest czytaj więcej … Nie ma tu prawdziwych dróg – jedynie utwardzona ścieżka pośród lasu, wzdłuż której znajduje się parę miejsc, gdzie można wynająć bungalow. Czas płynie tu bardzo powoli. Na ścieżce spotykamy jedynie samych wspinaczy, kuglarzy i rastamanów. Wszyscy niespiesznie przestępują z nogi na nogę. Idą po wodę do sklepu lub do baru coś zjeść. Zatoka Ton Sai – czy jest to najbardziej czytaj więcej … Mamo, tato wstajemy już? Jest dopiero godzina 7 kochanie – śpij jeszcze. Nadia pokręciła się trochę na łóżku i znowu zasnęła. Minęło trochę czasu. Tym razem budzi mnie burczenie brzucha. Spoglądam na zegarek – no ładnie, jest już po 10, zatem najwyższy czas, aby wstać. W końcu jesteśmy tu, a plaża Ton Sai, piasek i woda na nas czeka. Głupio czytaj więcej … Słońce wstało parę chwil temu. Nie jest jeszcze zbyt gorąco. W oddali słychać powolne kroki, uderzanie metalu o metal oraz chlupot wody w dużym baniaku. Zza zakrętu wyłaniają się powoli postaci, w krótkich spodenkach z gołym torsem, z przewieszoną liną wspinaczkową. Gdzie oni się wybierają i co mają zamiar załoić (w żargonie wspinaczkowym znaczy, którą drogę mają zamiar spróbować przejść)? czytaj więcej … W podróży zawsze następuje ten dzień, że trzeba zmienić lokalizację. Czasami jest on podyktowany tym, że nie podoba nam się w obecnym miejscu, a czasami, że chcemy zobaczyć coś innego. W Tajlandii wydaje się, że każde przemieszczanie się z miejsca na miejsce jest banalnie proste, bo zawsze znajdziemy firmę, która taką usługę prowadzi i będzie chciała nam ją sprzedać. Podobnie czytaj więcej … Słonie w Tajlandii to kontrowersyjny temat. Gdy byliśmy w Tajlandii w 2013 roku WWF zbierało właśnie podpisy pod petycją do premier Tajlandii o wprowadzenie całkowitego zakazu handlu kością słoniową. Słonie w Tajlandii – gdzie jest problem W Tajlandii dopuszcza się do obrotu kość pozyskaną z żyjących tu słoni. To zaś otwiera całą masę możliwości do czarnorynkowych interesów i powoduje, że Tajlandia jest światowym liderem w nielegalnym handlu kością pochodzącą z Afryki. Nie trzeba chyba dodawać, że oznacza to śmierć dla tysięcy afrykańskich słoni każdego roku. Ośrodki dla słoni w Tajlandii Zaraz po przyjeździe do Tajlandii rzuciła nam się w oczy ogromna ilość wszelkiego rodzaju prywatnych ośrodków dla słoni. Na każdym kroku reklamowali się kolejni właściciele oferując turystom wszelkie słoniowe atrakcje, od jednodniowych wizyt w obozie po wielodniowe trekkingi. Przejażdżka na słoniu, kąpiel, karmienie, pokaz malowania trąbą to tylko kilka pierwszych z brzegu atrakcji. Nie muszę chyba dodawać, że cieszą się one niezwykłą popularnością – czy jest ktoś, kto nie lubi słoni? Oczywiście chcieliśmy zobaczyć słonie w Tajlandii, najchętniej w naturalnym środowisku, szczególnie, że nasze poszukiwania w Indiach były mało owocne. Żadna z tajskich ofert nas jednak nie zachęciła. Co innego patrzeć z daleka na dzikie słonie na wolności, a co innego jeździć na nich i kazać im robić dziwne sztuczki. No jednym słowem nie lubimy takich atrakcji i nie zamierzaliśmy wybierać się na żaden trekking. Temat uznaliśmy za zamknięty, aż natknęłam się na tę petycję WWF. No i zainspirowało mnie to do poszukania informacji o ogólnej sytuacji słoni w Tajlandii, szczególnie właśnie tych w ośrodkach. Oficjalnie… Wszystkie te miejsca podkreślają, że trzymane przez nich słonie zostały odbite przemytnikom lub zabrano je od ciężkiej pracy przy wyrębie lasów. Teraz rzekomo żyje im się lepiej, bo mają lżejszą pracę, są lepiej karmione i zadbane. A te kilka godzin dziennie z turystami to jest sposób na zarobienie na ich utrzymanie. Tak przeczytamy na ulotkach i w folderach reklamowych. Słonie w Tajlandii – mniej oficjalnie… Gdy pogrzebałam trochę w Internecie, okazało się, że sprawa nie wygląda wcale tak różowo. Zacznijmy od tego, że 95% słoni w Tajlandii to zwierzęta udomowione, a zgodnie z tajskim prawem jakiejkolwiek ochronie podlegają tylko słonie żyjące na wolności. Pozostałe zaś są własnością ich właścicieli i nic nie reguluje sposobu ich hodowli, wykorzystywania czy traktowania. Słonie są niedożywione, przepracowane i zaniedbane Ośrodki dla słoni to taki sam biznes jak każdy inny a ich właściciele i pracownicy nie muszą posiadać żadnych specjalnych kwalifikacji. Nie są zobowiązani do zapewnienia zwierzętom określonych warunków. Nic nie reguluje tego, ile godzin dziennie słonie mogą pracować, ile i jaki rodzaj jedzenia powinny dostawać. Jednym słowem, o wszystkim decyduje właściciel, bo to jego własność, tak jak samochód czy dom. Niestety prowadzi to bardzo częstych sytuacji, gdy słonie poza godzinami pracy z turystami są niedożywiane, nie dostają wystarczającej ilości wody i są zaniedbane. Jazda na słoniu jest dla niego bolesna Inny problem, z którego totalnie nie zdawałam sobie sprawy, to fakt, że dźwiganie człowieka jest dla słonia za ciężkie! Kręgosłup słonia jest tak zbudowany, że niesienie na grzbiecie siedziska z człowiekiem niesamowicie go obciąża. Nie pozostaje to też bez wpływu na ich stopy i stawy, często prowadząc do kalectwa. Niewinna przejażdżka na grzbiecie słonia, tak popularna wśród turystów, i coś o czym nie ukrywam, kiedyś przez moment pomyślałam, nie brzmi już tak zachęcająco… Wszystkie słonie udomowione to słonie, które przeszły okrutną tresurę Teraz przechodzimy do sedna sprawy. Słonie to z natury dzikie i niebezpieczne zwierzęta. Wyglądają uroczo i niegroźnie, ale nie ma możliwości, żeby dzikie z natury zwierzę samo z siebie stało się potulne i uległe. Zatem żeby słoń mógł pracować z turystami, żeby był łagodny i nie stanowił zagrożenia, musi być poddany tresurze. Chociaż powinnam raczej napisać – torturze. W Tajlandii od pokoleń stosuje się powszechnie jedną i tę samą metodę. Mianowicie małe słonie zabiera się od matek i umieszcza w odosobnieniu, a następnie bije kijami bambusowymi najeżonymi gwoździami. W bardziej współczesnych czasach dołączono jeszcze elektroniczne bicze. Do tego dochodzi głodzenie, pozbawianie snu i trzymanie w odosobnieniu. Ta tradycyjna metoda, która dorobiła się nawet własnej nazwy – phaajaan – jest chętnie stosowana i powszechnie akceptowana, bo gwarantuje skuteczność. A lepszego uzasadnienia przecież nie trzeba. Słonie w Tajlandii – jeździć czy nie? Nie wiem jak Was, ale mnie takie rewelacje skutecznie zniechęciły do wszelkich przejażdżek na słoniach. Żeby było jasne, ja nie namawiam do nie oglądania słoni czy innych dzikich zwierząt. Zachęcam tylko do bycia świadomym turystą i wybierania miejsc, w których na pierwszym miejscu są zwierzęta i troska o nie, a dopiero potem turyści. W Tajlandii jest kilka ośrodków, w których można poobserwować te piękne zwierzęta, nie zmuszając ich do wykonywania nienaturalnych czynności, jak dźwiganie człowieka przez cały dzień, stanie na dwóch nogach czy malowanie obrazków trąbą. Cieszą się one mniejszą popularnością, bo kto by nie chciał mieć zdjęcia na słoniu? Ale to właśnie takie miejsca bym polecała, jeśli chcemy poobcować trochę ze słoniami, nie szkodząc im jednocześnie. Słonie w Tajlandii – dalsze informacje An overview of the captive elephant situation in Thailand Thai elephants are being killed for tourist dollars The elephant situation in Thailand and a plea for co-operation Elephant exploitation in Thailand Obrazki pochodzą ze stron: i Monika Kondej Lubi dalekie podróże. Zwiedzanie Europy zostawia na starość. W pierwszą daleką podróż pojechała koleją transsyberyjską do Chin. Potem nie było już odwrotu - razem z mężem zwiedzała Amerykę Południową, przez rok podróżowała po Azji i Australii. Teraz odkrywa Afrykę. Od kilku lat testuje podróżowanie z małymi dziećmi.

jazda na słoniu tajlandia